Prolog


 Młoda, piękna dziewczyna wraz z przyjaciółką postanowiły zatrudnić się na statku rejsowym. Z początku szło im całkiem dobrze. Wykonywały swoją prace. Pomagały gościom, obsługiwały ich, zajmowali czas różnymi grami, zawodami. Zdarzało się, że występowały podczas wieczorowych kolacji. Były zadowolone ze swojej pracy a kto by nie był na ich miejscu. Długi rejs świetnym statkiem, duże luksusowe pokoje, dobra pensja i dwa dni wolnego co każdy tydzień. Praca idealna.
ale
jeden wieczór zmienił wszystko u niej i u niego..
Jednego wieczoru kiedy odbywało się przyjęcie dla gości którzy wykupili najdroższy bilet, nadszedł okropny sztorm. Wszyscy zostali zaprowadzeni do własnych pokoi aby odczekać burze. Kiedy spanikowani ludzie szli w stronę swoich pokoi Carmen która próbowała znaleźć przyjaciółkę w tłumie zostaje popchnięta. Dziewczyna mimo krzyku o pomoc i całych sił aby złapać się statku wpada do wody. Łzy, krzyki wydobywały się z Carmen.
Justin, który właśnie wracał do pokoju z kolegami usłyszał kogoś krzyki. Ledwo było je słychać. Nie wiedział skąd wydobywały się dźwięki. Ostrożnie podszedł do barierek i wytężył wzrok patrząc na wzburzony ocean. Zesztywniał kiedy zobaczył topiącą się dziewczynę. Ledwo była widoczna. Obejrzał się za siebie i nie zobaczył swoich przyjaciół, którzy właśnie wchodzili do pokoju. Bez zastanowienia odkrył jedną z szalup i nacisnął przycisk, dzięki któremu szalupa ruszyła w dół. Kiedy znalazł się na wodzie podpłynął do dziewczyny która ledwo utrzymywała się na wodzie, dzięki reszcie sił.

- Podaj mi rękę! - krzyknął chłopak, który jedną ręką  z całej siły trzymał się szalupy a drugą miał wyciągniętą w stronę dziewczyny. Carmen krztusząc się wodą podała rękę Justinowi. Z całych sił podciągnął dziewczynę na szalupę. Złapał ją w ramiona i obydwoje upadli na podłogę. 
Potem była już tylko ciemność u niej i u niego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz